Nie było mnie dwa tygodnie, bo człowiek czasem musi odpocząć, coś zobaczyć, poczuć nieco wyższą temperaturę niż oferuje polskie morze i nacieszyć się czasem tylko dla bliskich.

Opowiem o naszych wyprawach Warszawa Malaga i postaram się umieścić jak najwięcej informacji, które przydadzą się rodzicom podróżującym z dziećmi. Zawsze mi tego brakuje – informacji, czy wpuszczą mnie z wózkiem do muzeum, czy są podjazdy i windy, czy menu jest dostosowane do dziecięcych brzuszków itd.

Na początek moje uwagi o lotnisku w Paryżu. Jakiś mądry urzędnik wymyślił, że nie można przejść odprawy z wózkiem dla dziecka. Należy go nadać jak główny bagaż i potem nosić dziecko po całym lotnisku (a do małych nie należy). Zaznaczam, że chodzi o wózek typu parasolka, z którym lataliśmy już kilka razy i żaden celnik nie robił problemu z zostawieniem go tuż przed samolotem.

Podczas naszej podróży widziałam kobietę z dwójką dzieci. Maluch na rękach, 3-latek obok, na ramieniu bagaż podręczny (a jak wiadomo podręczny bagaż zawierający same „niezbędne” rzeczy dla malucha swoje waży) i grymas na twarzy. Co im odbiło z tymi wózkami?

Narzekania ciąg dalszy: przesiadka w Paryżu okazała się morderczym wyzwaniem. Mieliśmy 1,5h do odlotu – teoretycznie. Przylecieliśmy z 15 minutowym poślizgiem, potem pilot zaangażował się w wydanie nam wózka z samolotu i dwukrotnie przynosił nie ten wózek. Liczyłam minuty i spojrzenia zniecierpliwionych pasażerów czekających w busie. Przejechaliśmy całe lotnisko po to, aby potem pokonać cały ten dystans  truchtem do bramek odprawy. Ktoś powinien nam zrobić zdjęcie 🙂 Dziecko, wózek, bagaż podręczny, tłumy podróżnych i kilometry lotniskowych korytarzy. Wpadliśmy do samolotu w ostatniej chwili i nie mogłam uwierzyć, że to się nam udało. Nigdy więcej takich połączeń.

UWAGI praktyczne – w samolocie sprawdziło się kilka zabawek (Szymek ma prawie 2 lata). Pierwsza kreatywna: magnetyczna tabliczka do rysowania. Jeśli tylko rodzicom nie brakuje wyobraźni to może to być zabawa na dłuższy czas.

W Maladze okazało się, że nasze bagaże z francuską fantazją poleciały gdzieś w świat. Zostaliśmy z podręczna torbą, 5 pieluszkami, kilkoma słoiczkami i dżinsami na tyłkach. Koszmar… Nie byliśmy osamotnieni w bólu, bo 11 osób miało podobny problem z francuskim podejściem do precyzji. A wszystko dotyczyło tylko jednego lotu. Ciekawe, jakie mają statystyki 🙂 Dostaliśmy poliestrowe koszulki, miniaturowe szczoteczki oraz grzebienie i zapewnienie, że bagaż zostanie dostarczony na następny dzień.

Z malejąca nadzieją na udany urlop odwiedziliśmy wypożyczalnię samochodów malagacar.com , w której wcześniej zarezerwowaliśmy samochód. Szczęka mi opadła gdy okazało się, że nie mogą przyjąć naszej karty kredytowej bo „maja stare czytniki, które nie czytają naszej karty”… Od razu zaznaczam, że karta jest aktywna, w ciągłym użytku (również za granicami naszego pięknego kraju) i  jak się później okazało działała również w hiszpańskich sklepach i restauracjach. Jedynie w malagacar.com mieli z nią problem… Niby nic ale to się wiązało z koniecznością wpłacenia kaucji w wysokości 500 eur!

Stałam w tym słońcu, ze śpiącym synkiem na rękach, w obcisłych dżinsach (bo przecież miałam się przebrać zaraz po przylocie) i zastanawiałam się „CO JESZCZE”?