Wstęp miałam kiepski. Szymek się rozchorował więc PAN HAART został z nim w domu. Przyjaciółka tuż przed 16tą dowiedziała się o zagramanicznych-bardzo-ważnych klientach, którzy właśnie, dokładnie, idealnie o 20:00 w czwartek muszą się z nią spotkać. Prawie się popłakała (Aguś! :*) Wciągnęłam brzuch, wyprostowałam się i podreptałam na szpilach na Anielewicza 6.

(FILM z warsztatów BLOG ROKU 2013 HAART -27 sekunda)

Mam za sobą kilka wielkich imprez, pokazów, koncertów ale pierwszy raz uczestniczyłam w gali dotyczącej blogosfery. Pojawił się stres bo przecież zostałam nominowana do nagrody w największym polskim konkursie. Ja wśród 30 najlepszych blogów? Wow!

Przejrzałam wcześniejsze edycje – nigdy nagrody głównej nie wygrał blog hand made. Wśród nominowanych 2013 byłam (chyba) jedyną przedstawicielka tej grupy. Tym bardziej powinnam się czuć wyróżniona 🙂 Zaczęło do mnie docierać, że osoby zajmujące się ogólnie pojętym rękodziełem traktują blog jak galerię. Ograniczają wpisy do kilka zdjęć z dopiskiem „Wczoraj zrobiłam szalik. Ma długość 2 metrów”. Nie, nie szydzę! Sama tak robiłam. Z czasem przyszła refleksja, że warto napisać choćby o tym jak powstał. Dzięki wam zrozumiałam jak cenne są moje doświadczenia i uwagi. Upewniliście mnie w przekonaniu, że to co robię ma sens, że jestem wam potrzebna.

HAART jest odzwierciedleniem mojego temperamentu. Mieszam tematy, zmieniam formułę, zachwycam się kolejnymi technikami. Dzięki temu jestem niezmiennie zafascynowana tym co robię. Z komercyjnego punktu widzenia powinnam się skupić na jednej, konkretnej działce ale jestem pewna, że po dwóch miesiącach blog wyzionąłby ducha.

Blog musi być mój. Musi być taki jak ja. Wówczas będzie prawdziwy.

{ROZDANIE NAGRÓD i AFTER PARTY}

 

Wzruszyłam się wielokrotnie. Cichaczem wycierałam łzy. Rozklejałam się gdy mówiono o rodzinie, wsparciu, miłości. Mistrzem doprowadzania do łez okazał się Konrad Kruczkowski. To, że płaczę czytając  HALO ZIEMIA nie dziwi ale, że tak przy ludziach, po trzech zdaniach?

Zdjęcia z Onet.pl:

 I nasze, telefoniczne wersje

Na zdjęciu od lewej: HAART, Ula z Interiors desing  i Magda z My pink plum

Doświadczenie wyjątkowe. Aktywnie spędzony wieczór/noc. Poznałam miłych, normalnych, sympatycznych blogerów z Magdą z My pink plum  na czele.  Takich co to głów nie zadzierają a przy szklance whisky zdradzają wielkie tajemnice. Pozdrawiam Kasię  z Zwierz popkulturalny (kawa na Ochocie – pamiętam!), Marlenę z Makoweczki  i Ulę z Interiors desing. 

Mam głowę pełną pomysłów i  sporo zaległości mailowych.

Wybaczcie, odpiszę jutro.

Dobranoc.